Z doświadczenia wdrożeniowego jedno widać od razu – największym problemem nie jest sam KSeF, tylko to, co funkcjonuje wokół niego. System działa przewidywalnie. Chaos pojawia się w firmowych procesach.
W wielu przedsiębiorstwach obieg faktur wygląda podobnie. Dokument przychodzi mailem, ktoś go zapisuje lokalnie, ktoś inny wprowadza dane ręcznie, a na końcu trzeba jeszcze sprawdzić, czy wszystko się zgadza. Niby działa, ale przy większej skali system przestaje być wydolny.
KSeF ten problem wyraźnie pokazuje. Nie pozwala już na częściowe rozwiązania i improwizację.
Dlatego wdrożenie nie powinno zaczynać się od systemu, tylko od uporządkowania procesu. U jednego z naszych klientów dopiero po analizie wyszło, ile czasu było tracone na ręczne wprowadzanie danych. Po przekształceniu procesu księgowanie, które wcześniej zajmowało kilka dni, zaczęło być realizowane w tym samym dniu.
Największy efekt daje Program do fakturowania Ministerstwo Finansów Dokument jest przekazywany do systemu, dane są automatycznie rozpoznawane i kierowane do kolejnych etapów bez ingerencji użytkownika. Proste. I właśnie ta automatyzacja przynosi największe korzyści.
Na początku występuje opór – to naturalne. Zmiana sposobu pracy zawsze budzi wątpliwości. Ale po krótkim czasie wychodzi na jaw, że nikt nie chce wracać do ręcznego przepisywania dokumentów i manualnej weryfikacji.
Największy błąd, jaki można zrobić, to uznanie KSeF jedynie jako obowiązku do odhaczenia. Wtedy robi się minimum i zostaje z tym problem na lata. Jeśli jednak wykorzysta się ten moment na uporządkowanie procesów, efekty są widoczne niemal od razu – mniej błędów, więcej kontroli i wymierna oszczędność czasu.